W wolnych chwilach podejmuję się różnych zleceń. W ten weekend przyszło mi walczyć z pocięciem jednej strony dla
Interaktywnej Grypy Kreatywnej z Łodzi. Nocka za mną (23:10-4:05), plus dalsza walka w sobotnie popołudnie (12:20-17:30). Ponad 10h dłubania w kodzie i Layout pocięty. Wszystko ładnie pięknie, CSS Walidator wskazuje jakieś drobne błędy. Ale jak się siedzi do 4 nad ranem i pisze z palucha, to normalka. Zdarza się coś przeoczyć, czy obramowanie jakiegoś diva rozbić na 3 linijki zamiast zapisać w jednej. Szybkie zmiany w paru linijkach i mamy poprawny arkusz styli CSS. Jeszcze będzie trzeba wprowadzić poprawne linki zamiast “#” itp. Ale to spokojnie, jak podeślą projekt podstrony. Wtedy z pomocą przyjdzie też polski walidator kodu, który jest narzędziem niezbędnym.
Dobrze by było jeszcze trochę plik zoptymalizować. W teście narzędzi do optymalizacji CSS prym wiedzie Icey’s CSS Compressor i nic dziwnego, bo ten optymalizator potrafi zredukować wielkość pliku dość znacznie.

Jak widać na dołączonym obrazku redukcja o ponad 25%, czyli z 8.28 kB mamy 6.17 kB.
Co prawda kod nie jest czytelny, ale warto mieć kopię w której ewentualnie poczynimy poprawki i plik poddamy kolejnej optymalizacji.
Innym optimalizatorem godnym uwagi jest CleanCSS, który posiada więcej opcji:

Jednak nie jest tak “skuteczny” ja wspomniany wcześniej Icey’s CSS Compressor.
Wybrałem opcję z największą kompresją i uzyskany plik był mniejszy tylko o 22,5%. Niby szczegóły, ale jednak
)
Podobnie CSS Optimizer (z uzyskanym efektem 21,84%) i Flumpcakes (7%) nie wypadły szczególnie.

Pewnie wielu z was zastanawia się, po co to wszystko, ale może tak jeszcze WTF (wytłumaczę to fajnie).
Jeśli mamy naprawdę duży plik .css, to na pewno taki optymalizator może się nam przydać. Gdyby założyć, że o 25Kb udało nam się odchudzić nasz arkusz styli CSS, to przy około 100 użytkownikach dziennie transfer plików z serwera zmniejsza się nam o około 2,5MB, rocznie jest to ponad 900MB, a więc dość sporo. Nie dość, że przyspieszymy ładowanie strony, to zaoszczędzimy na transferze
A więc dwie pieczenie na jednym ogniu:)