Choose Life. Choose a job. Choose a career…

Dawno nic nie pisałem (przynajmniej nie na tym blogu) z powodu braku czasu. Z tego również powodu ciągle moje portfolio jest wciąż uboższe o jakieś xx pozycji…

(Ta notka pisana na szybko między pracą nad dwoma projektami, trochę prywaty niech też tu się znajdzie)

Już rok w Warszawie.

Równo rok temu o tej porze Anka (lokatorka, z którą nadal mieszkam) i jej koleżanka powitały mnie zimnym piwem i wniosłem swoje graty do wynajętego mieszkania. Piękna to była chwila. Wyprowadzenie się od rodziców i zaczęcie życia na własny rachunek było mi potrzebne.

Decydując się rok temu na przeprowadzkę do Warszawy zmieniłem swoje życie o 180 stopni i nie żałuję. Poznałem nieco stolicę, bo przez tak krótki czas na pewno nie można wszystkiego przetrawić, zobaczyć wszystkich miejsc, poczuć klimat tego miasta i pewnych rzeczy do końca pojąć.

Kariera…

Upadki i wzloty. Od jakiegoś czasu właściwie same wzrosty:) Przez ten rok przybyło trochę gratów. Pojawiło się wielu ciekawych ludzi w mym życiu, no i pracuję nad ciekawszymi projektami (taka odskocznia od pracy nad jednym dużym projektem była mi szalenie potrzebna – szkoda, że nie pozwolono mi go ukończyć, ale cóż, mówi się trudno). Pracuję po godzinach, bo w obecnej pracy chyba jedynie o rozwój interpersonalny mogę zadbać ;) No dobra, nie przesadzajmy… Poznałem jeden z komercyjnych systemów CMS i zobaczyłem jak praca w administracji państwowej wygląda od środka. Ale może te przemyślenia pozostawię dla siebie…
Jest dobrze, jest właściwie bardzo dobrze. Pracy (na siłę) nie szukam, właściwie ona szuka mnie sama (coraz poważniejsi pracodawcy i klienci) sami do mnie piszą, co jest szalenie dowartościowujące. Napływają propozycje. Jestem mądrzejszy niż rok temu, gdy szukałem roboty w K2 czy Grey (jeszcze po drodze było parę rozmów m.in. w/z Edipresse, Stereo.pl, Readers Digest, Futbol.pl, Bankowy, Artegence, Pracuj.pl i paru innych – pozdrowienia dla czytających rekrutujących jeśli tu przypadkiem się pojawili), teraz już z większą dozą roztropności stawiam kolejne kroki i każdą propozycję muszę dobrze przemyśleć.

“Porównaj to z resztą, wybierz drogę najlepszą” – jak śpiewał Kazik. Tia…

Jeszcze trochę czasu mam, by pewne sprawy poukładać, przejść szereg rozmów, zakończyć projekty dla klientów, zrobić kilka testowych zadań z paru Agencji Interkatywnych i zdecydować się na kolejne zmiany, albo na przekór zrobić coś głupiego ;)

Podróże…

W najbliższy weekend czeka mnie wyjazd do Wiednia, a później kilka dni spędzę na Śląsku. Mała odskocznia, przerwa od 16-sto godzinnego ślęczenia przed monitorem, by przez chwilę nie myśleć o zbliżającym się deadline i google dance na frazy klientów, których strony strony już są całkiem wysoko, ale mogłyby być ciut wyżej.

0 komentarzy

Web 5.0

Pamiętam czasy jak pracując w jednej firmie informatycznej śmialiśmy się, gdy pewnego dnia dostawca (pewana firma na literkę T.) miał jakieś problemy z łączem i nie było Internetu. Nie było, “bo prezes nie zdążył wgrać z dyskietki nowej wersji” – padło z ust jednego z programistów ;) ) Już nie pamiętam czy to było web 2.0, czy może web 3.0, w każdym bądź razie było śmiesznie. Cóż, te piękne czasy nie wrócą. Pozostaną wspomnienia…

Ale ja miałem dziś właściwie o czymś zupełnie innym napisać ;-)

Ostatnio wspomniałem o odjechanych pomysłach kartek świątecznych, dziś pora na Prima Aprilisowe żarty :)

Chyba najbardziej udany numer wyciął dziś Dziennik Fakt.

żart nr 1

Co też zostało podchwycone przez wykop. Piękna ilustracja mówi sama za siebie. Komentarz zbędny.

żart nr 4

Wirtualna Polska też wycięła parę numerów ;)
To o urzędnikach było chyba najlepsze :) )

żart nr 3

 

Wikipedia też przygotowała coś ze smaczkiem ;) Najbardziej uśmiałem się z… tu cytat:

“Zarząd Fundacji uznał, że znacznie lepsza będzie znacznie mniej restrykcyjna licencja WTFPL (Do What The Fuck You Want To Public License) [1] i w związku z tym wszystkie projekty Wikimedia będą stopniowo przechodziły na tę licencję.”

żart nr 2

Interia z kolei przygotowała parę skryptów, dzięki którym można wykręcić komuś numer, tak by dana osoba stała się bohaterem newsa na pierwszej stronie fantu ministrem rolnictwa, czy zaistniała w Internetowej Wikipedii.
Swoją drogą (z punktu widzenia SEO) fajny sposób na pozyskanie tysięcy naiwnych Internautów i stworzenie serwisu z 56,500 zaindeksowanymi stronami.

Na koniec coś zupełnie z innej beczki ;) Coś w stylu humor webowy, bo to ogłoszenie, rozbawiło mnie do łez ;)

“Zlecę wykonanie strony internetowej , o miejscowości na śląsku. Ma to być taki mały portal , w którym można codziennie zamieszczać nowe wiadomości , reklamy , relacje z kościoła itp.”

żart nr 5

No i to by było tyle jak na jeden wesoły dzień pełen wrażeń :)

0 komentarzy

Odjechane kartki wielkanocne

Wielkanoc i inne święta to dobry sposób, by poprzez działania emarketingowe przypomnieć o swojej marce wielu Internautom. Dostałem kilka kartek z życzeniami, sam też je po wysłałem do swoich znajomych. W tym roku jednak kilka zasługuje na szczególną uwagę, gdyż są ciekawie wykonane, no i przede wszystkim z jakimś pomysłem. Kreatywność twórców w tych przypadkach zasługuje na wyróżnienie.

W kategorii słodkie wyróżniłem e-kartkę, jaką przygotował zespół Bobovity:

kartka wielkanocna bobovita

Fajny pomysł z wgrywaniem (np. swojego) zdjęcia ;) ) Te wszystkie jajeczka, kwiatki, kurczaczki można ustawiać jak tylko się chce, no i ta muzyczka… ahh ;) )

W kategorii z przymrużeniem oka wygrywa kartka playa:

kartka wielkanocna play

Coś dla fanów metalu;) Akurat znam kilka osób, które będą wniebowzięte, jak im poślę coś takiego :D

Jeśli chodzi o kategorię brutalne na myśl przychodzi krwawy humor twórców tej oto kartki:

kartka wielkanocna z biedną owcą

Cóż, parafrazując jedno z przysłów: żeby owieczka nie skakała, to by…

Coś mi się wydaje, że twórcy oglądali wcześniej te oto 2 filmiki:

film 1
film 2

Kolejna kategoria to kartki z jajem ;)

kartka wielkanocna z testem psychologicznym

Na stronie apeiro.pl można wypełnić krótki test psychologiczny i dowiedzieć się jakim jest się… jajem :D

Kolejna strona z jajem to nasze-jajo.pl, na której można wybrać trzy życzenia i wysłać je znajomym.

Hitem tego roku wydaje się być serwis, w którym można wysłać Video Kartkę np. taką. Jest kolorowo i też może być z jajem:)

A to z kolei wielkanocny spot nawiązujący do serialu Skazany

Oczywiście jeszcze wiele serwisów oferujących nam e-kartki, ale równie oryginalnych jak na Joe Monsterze chyba nigdzie indziej nie znajdziemy ;) No dobra, może jeszcze jest taka jedna strona, na której można podzielić się jajeczkiem ;) )

Pozdrawiam serdecznie czytelników tego bloga i radosnych świąt życzę :) )

Inspiracja dla projektantów stron

Już nie raz pytano mnie gdzie szukać natchnienia, skąd czerpać pomysły na wygląd stron.
Eleganckie, schludne projekty, optymalnie skrojone? Ładne strony, przykuwające uwagę, dostosowane pod każdą przeglądarkę, bez wysypujących się błędów jak np. http://zlastrona.org/?
Tak! :)

Stron będących skarbnicami przykładów jest wiele. Przedstawię dziś najciekawsze z nich, do których czasem wracam.

Ostatnio natknąłem się też na listę 60 eleganckich projektów zebranych przez Smashing Magazine. Nic tylko oglądać,

Dziennik Internautów – zachakierowany?

Dziennik Internautów przeglądam niemal codziennie i czytam newsy branżowe. Dziś małe zaskoczenie – zamiast newsów obrazek z bocianem, trzymającym w dziobie worek niemowlęciem. Czyżby Dziennik Internautów został zachakierowany? (vide: zachakierowany-wykop) A może DI doczekał się dziecka? W dobie wyrastających jak grzyby po deszczu portali społecznościowych chyba nic mnie już nie zdziwi. Podejrzewam, że jest to przerwa techniczna w stylu wykopu (news rozniesie się szybko po sieci, przybędzie ciekawskich, przybędzie linków, czyli tania szybka reklama). Podejrzewam też, że może zmieni się szata graficzna serwisu, ale prawdy dowiemy się pewnie już niebawem.

Oto zrzut strony na chwilę obecną:

di.com.pl

Edit: No i doczekaliśmy się nowego layoutu strony DI. Łatwiej, szybciej, milej dla oka.

0 komentarzy

Użyteczne menu nawigacyjne

Ostatnio różne zagłębiam się w ciekawe toerie przedstawione w dyskusjach i interesujących artykułach na temat użytecznej nawigacji na stronach. Pomińmy standardowe menu poziome u góry strony i zajmijmy się menu bocznym. Niby “właściwie” nie ma znaczenia czy menu nawigacyjne strony będzie z prawej strony czy z lewej, ale czy aby na pewno? Czytamy od lewej do prawej, więc lewy górny róg ekranu jest przeważnie miejscem, w które automatycznie kierujemy wzrok. Nie ulega też wątpliwości fakt, że oglądając setki, czy może tysiące stron i przyzwyczajamy się do nawigacji poszczególnych serwisów, i jak ostatnio można przeczytać, że radykalne zmiany mogą powodować zagubienie na stronie i uczenie się jej na nowo. Użytkownicy komputerów przeze wiele lat przyzwyczaili się też do umiejscowienia przycisku start i rozłożenia ikon na pulpicie w Windowsie czy Linuksie (zresztą to też zależy od dystrybucji i preferencji samego użytkownika), które w większości standardowo umiejscowione są z lewej strony. Wyniki wyszukiwania w najpopularniejszej wyszukiwarce, ukazujące się z lewej strony to można by rzec kanon. Jak pokazują badania z wykorzystaniem urządzeń do eyetrackingu, “czytanie stron internetowych zależne jest od układu treści! Googlowy background knowledge dla strony o układzie innym niż google, nie powoduje żadnej dodatkowej komplikacji – jeśli tylko układ strony jest przejrzysty.” Jak czytamy dalej w artykule “Herezje: menu prawokolumnowe“: “Czyta się więc stronę w układzie kolumnowym – jak gazetę. Zupełnie inaczej, niż strony z menu bocznymi, gdzie nawigacja tworzy pewną hierarchię względem treści zasadniczej.” Obserwuję si ciekawością jak się dyskusja rozwinie. W międzyczasie jeszcze zgłębiam Optymalizację funkcjonalności serwisów internetowych (J.Nielsen, H. Loranger), więc pewnie jeszcze wrócę do tego tematu.

Dodam jeszcze, że zauważyłem specyficzny fakt dla jednych z najpopularniejszych opensourceowych CMS’ów. Mianowicie WordPress i Joomla mają charakterystyczny dla siebie układ. W WordPressie i innych podobnych systemach blogowych (blox.pl, blogspot.com itd.) menu przeważnie jest umieszczone z prawej strony, a w Joomli czy Drupalu jest odwrotnie. Są oczywiście wyjątki i przypadki, gdy taki układ nie jest zachowany (kwestia szablonu), ale w większości przypadków specyfika serwisów i ich zawartość najwidoczniej narzuca taki układ.

Na zakończenie jeszcze fajny przykład nieużytecznego menu, jakie miałem okazję widzieć:

CSS

Jak widać na załączonym obrazku nawigacja wymagająca gimnastyki. Lubię poruszać głową, ale bez przesady ;) )

W wolnej chwili napisałem do Bartka Juszczyka (Agencja adweb.pl) i zasugerowałem zmiany tego kreatywnego, dość niekonwencjonalnego pomysłu. Przypuszczam, że poza moją wiadomością pojawiły się jeszcze podobne głosy w tej sprawie.

Wczorajszego dnia zobaczyłem już poprawione menu:

CSS

Zatem menu już więcej nie przysporzy gimnastyki użytkownikom serwisu. Możnaby rzec: kolejna strona do kolekcji, w której miałem wpływ na “oblicze Internetu” :)

Przykłady błędów 404

Dziś będzie śmiesznie:)) A to za sprawą paru stron, na które przypadkiem dotarłem. Po pierwsze ubaw miałem niezły z kiełbasy żywieckiej lorem ipsum. :) ) Etykietka, którą projektant przygotowywał na pewno rozbawiła niejednego starego wyjadacza w branży, ale pewnie większości społeczeństwa nie będzie jasny tajemniczy zapis lorem ipsum, który także i na stronach Orange kiedyś w 2005roku widniał i straszył rejestrujących się w serwisie. Komentarze też mnie “rozwaliły”. Pozowlę sobie zacytować:

“narod sobie pewno pomysli ze to kielbasa recznie wyrabiana od jakis ojcow zakonnych czy cus ;] domowa spizarnia ojca mateusza ;p”

Ale może tyle o kiełbasie i etykietkach w wersji beta, które ujrzały światło dzienne. Wielkie Google też dziś mnie rozbawiło literówką: “poprosić o oceną witryny” na stronie z poradami wielkiego G., gdy szukałem strony kolegi.

literówka w google

Jak już jesteśmy przy stronach z błędami to wymienię kilka, na które ostatnio trafiłem:

  • oraz na blogu Lanooz, który także pozwolę sobie podlinkować (fajnie się czyta).

Na deser zostawię łakomy kąsek, czyli stronę błędu 404 z Weblisko.com – która jak nie trudno się domyśleć dołącza także do grona moich ulubionych:

Hmm, nie wiedziałem, że to porywacze z 11-to wymiarowej przestrzeni Calabi-Yau [Dopplereffekt maczał w tym palce - aż muszę posłuchać, może też weny przybędzie;) ] stoją za porywaniem stron. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby kosmici naprawdę porywali strony! :) )

Znane serwisy na Joomli

Wiele firm, czy Instytucji, Organów Publicznych ma strony postawione na opensource’owym systemie CMS Joomla. Spotykam się na co dzień z różnymi opiniami na ten temat, niekiedy przychylnym stawianiu stron administracji publicznej na darmowych systemie (szczegół: wdrożenie pochłania trochę czasu i nomen omen też kosztuje ale nieraz mniej niż niektóre komercyjne rozwiązania), niekiedy też negatywnymi (vide: bezpieczeństwo, prestiż dużej firmy i wybór “taniego” rozwiązania). Jest oczywiście sporo systemów CMS (ciekawy ranking na na webhosting.pl i obszerne zestawienie na cmsmatrix.org) i pojawia się pytanie który wybrać?
Może Drupal (Drupal vs Joomla), może Typo3, a może PHPBP?? Oczywiście lista systemów podobnych do WordPress’a, czy też tekstowych systemów jest spora, ale może o nich innym razem ;) Dziś skupmy się na Joomli i serwisach, które stoją na tym CMS’ie i jak widać mają się całkiem dobrze :)

Stworzyłem (w oparciu o poruszony zresztą na GL wątek, a także swoje obserwacje) listę kilkudziesięciu adresów do takich stron. (Poniższa lista oczywiście ma charakter wyłącznie informacyjny).

Firmy, biznes, budownictwo, informatyka, inne
- Polskie

-Zagraniczne

Administracja Publiczna, Polityka, Nauka, Społeczeństwo, Non-profit, Organizacje i inne:
- Polskie

-Zagraniczne

Prasa, Magazyny, Wydawnictwa
- Polskie

-Zagraniczne

Inne:

Na koniec na pewno na uwagę zasługuje serwis www.cssmamboo.com, w którym zaprezentowano dziesiątki projektów bazujących na Joomli i Mambo.

Zapewne serwisów powstałych na silniku Mambo/Joomla jest pewnie więcej, więc znając życie jeszcze tu coś dopiszę:)

0 komentarzy

Osadzony swf zgodny z W3C

Jako, że nie wszystko złoto co się świeci, tak i ten flash lubi robić figle a podany tutaj kod, jak autor dopisał:.

Uwaga: Z nieznanych przyczyn kod ten nie działa poprawnie w niektórych przeglądarkach IE [pisząc niektórych nie mam na myśli jakichś wersji – tylko poszczególne egzemplarze].

Wiele razy walidowałem swoje i nie tylko swoje strony, na których znalazły się animacje flash i okazywało się, że wstawiony kod nie był poprawny z naszym ukochanym WWW Konsorcjum i przyjętymi standardami. Oczywiście na wszystko (lub prawie wszystko) można znaleźć lekarstwo, a ja jako dobry “chirurg od stron” takie lekarstwo mam i oczywiście się podzielę wiedzą :) Trochę czasu poświęciłem by odszukać dobry lek na bolączkę webmastera, dążącego do 100% poprawnego kodu XHTML, zatem zapiszę, bo w przyszłości może przydać się nie raz.

Przy okazji natknąłem się na problem ramek, pojawiających się na najechaniu na Flash, zobaczyłem też co piszą na Adobe i co zrobić, by Internet Explorer poprawnie wyświetlał animacje flash, aż w końcu znalazłem panaceum na poprawnie osadzony kod dla pliku swf, oczywiście dla wszystkich przeglądarek pod Windę, Maca czy Linuksa :)

W tej paczce mamy dwa potrzebne pliki: Exception.js i FlashTag.js, które umieścimy sobie w katalogu ze skryptami javascript.
W samym kodzie z kolei w head dodajmy:

swf zgodne z w3c

a w body:

swf zgodne z w3c

I gotowe:)
Można się delektować.

Optymalizacja CSS

W wolnych chwilach podejmuję się różnych zleceń. W ten weekend przyszło mi walczyć z pocięciem jednej strony dla
Interaktywnej Grypy Kreatywnej z Łodzi. Nocka za mną (23:10-4:05), plus dalsza walka w sobotnie popołudnie (12:20-17:30). Ponad 10h dłubania w kodzie i Layout pocięty. Wszystko ładnie pięknie, CSS Walidator wskazuje jakieś drobne błędy. Ale jak się siedzi do 4 nad ranem i pisze z palucha, to normalka. Zdarza się coś przeoczyć, czy obramowanie jakiegoś diva rozbić na 3 linijki zamiast zapisać w jednej. Szybkie zmiany w paru linijkach i mamy poprawny arkusz styli CSS. Jeszcze będzie trzeba wprowadzić poprawne linki zamiast “#” itp. Ale to spokojnie, jak podeślą projekt podstrony. Wtedy z pomocą przyjdzie też polski walidator kodu, który jest narzędziem niezbędnym.

Dobrze by było jeszcze trochę plik zoptymalizować. W teście narzędzi do optymalizacji CSS prym wiedzie Icey’s CSS Compressor i nic dziwnego, bo ten optymalizator potrafi zredukować wielkość pliku dość znacznie.

optymalizacja CSS

Jak widać na dołączonym obrazku redukcja o ponad 25%, czyli z 8.28 kB mamy 6.17 kB.
Co prawda kod nie jest czytelny, ale warto mieć kopię w której ewentualnie poczynimy poprawki i plik poddamy kolejnej optymalizacji.

Innym optimalizatorem godnym uwagi jest CleanCSS, który posiada więcej opcji:

CSS

Jednak nie jest tak “skuteczny” ja wspomniany wcześniej Icey’s CSS Compressor.
Wybrałem opcję z największą kompresją i uzyskany plik był mniejszy tylko o 22,5%. Niby szczegóły, ale jednak ;) )
Podobnie CSS Optimizer (z uzyskanym efektem 21,84%) i Flumpcakes (7%) nie wypadły szczególnie.

CSS

Pewnie wielu z was zastanawia się, po co to wszystko, ale może tak jeszcze WTF (wytłumaczę to fajnie).
Jeśli mamy naprawdę duży plik .css, to na pewno taki optymalizator może się nam przydać. Gdyby założyć, że o 25Kb udało nam się odchudzić nasz arkusz styli CSS, to przy około 100 użytkownikach dziennie transfer plików z serwera zmniejsza się nam o około 2,5MB, rocznie jest to ponad 900MB, a więc dość sporo. Nie dość, że przyspieszymy ładowanie strony, to zaoszczędzimy na transferze ;) A więc dwie pieczenie na jednym ogniu:)

0 komentarzy