Aula#27 za nami

Mam się dobrze, choć trochę zasypany grubą warstwą papierów w jednej robocie i zasypany errorami w drugiej (właśnie przed momentem jeden z klientów napisał, więc ochoczo, z pasją i wielkim zaciekawieniem próbowałem pobawić się skryptem do integracji sklepów: szybka kopia sklepu, konfiguracja i error w linii 90, chyba programista, który pisał kod miał zły dzień, ale mniejsza z tym) . W tym tygodniu koleżance robiłem update WordPressa. Jedna migracja Joomli z 1.012 do 1.5.7. mimo errorów zakończyła się w 90% sukcesem, jeden layout jest na wykończeniu, a pozycje paru stron znów poszybowały w górę. Nice. W tygodniu odebrałem z poczty zafoliowaną książkę “Projektowanie nawigacji strony WWW. Optymalizacja funkcjonalności witryny“, jednak dopiero w weekend będzie okazja by zagłębić się w nią bardziej.
Dziś mimo natłoku pracy znalazłem chwilę by oderwać się od tworzenia warstw w Photoshopie, dbania o  zaplecze (ostatnio nawet jedna z moich stron dostała po miesiącu od Google prezent w postaci PR4) i grzebania w kolejnym CMS’ie i wybrałem się na Aulę.

Spośród 5 wystąpień w auli Szkoły Biznesu Politechniki Śląskiej dwa zasługują na większą uwagę:

  • Szymon Błaszczyk w ciekawy sposób podszedł do tematu użyteczności bankowych serwisów transakcyjnych, pokazując w swej prezentacji ciekawe screeny z zapadającymi w pamięci błędami, tudzież niekomunikatywnimi komunikatami podsumowując 10lat bankowości online w Polsce.
  • Ola Lazar (podobnie jak ja z Bytomia) natomiast opowiedziała o serwisie Gastronauci.pl – pomyśle, który przerodził się w dochodowy biznes, który ciągle się rozwija i niebawem może zaoferować parę naprawdę przydatnych funkcji versandapotheke viagra. Nie było co prawda screenów zaplecza;) ale wystąpienie było bardzo ciekawe. Występować trzeba umieć, a pani Oli można pogratulować tej umiejętności. Po prostu pełen profesjonalizm.

Pozostałe wystąpienia może nie były aż tak porywające, nie mniej jednak z tymi projektami można się zapoznać (Kodeks Blogerów, Inspiro.pl, sailfund.pl)

Poza tym ostatnio nastał sezon na polowanie. Panie z HeeRu, z firm pośredniczących polują na ludzi i wypatrują zwierzyny na portalach społecznościowych typu GL. Znów kuszą, zachęcają i zarzucają sieć. Nie wiem czy też tak macie, ale mnie nieraz po kilka ofert dziennie mi przychodzi na GL. To naprawdę miłe:)

Dziewczyny z HR, pracujące może z miesiąc mają pewnie swój czas by się wykazać i by zrozumieć, że branża informatyczna rządzi się swoimi prawami i jest dość specyficzna. Kocham te ogłoszenia, gdzie poszukiwany jest człowiek orkiestra (programista, bazodanowiec, administrator, frontendowiec, flashdeveloper w jednym – prawdopodobnie za pensję jednej osoby), lub gdy nieznana jest firma, w której przyszłoby pracować (“na tym etapie, nie mogę zdradzić nazwy klienta”). Wytrwale, grzecznie odpisuję na maile, by nie zrazić do siebie. Jesteśmy na tym świecie po to, by sobie pomagać, a nie utrudniać życie. Znam takich, którzy, albo olewają totalnie oferty, albo potrafią jeszcze nakrzyczeć. Co do ogłoszeń dla “kombajnów”, to jestem zwolennikiem dzielenia kompetencji i podobnie uważam jak Damian Wielgosik w swoim wpisie sprzed kilku miesięcy o frontendowcach, że taka praktyka ma po prostu sens. Otwarcie przyznaję, że JS mi po prostu nie leży (na całe szczęśćie nie jestem odosobnionym przypadkiem) i wolę tę działkę zostawić prawdziwym wyjadaczom. Cieszę się, że są też tacy, którzy potrafię zrozumieć ten stan zapatrywania koderów na tą kwestie i mimo to mogą zaproponować ciekawą pracę. Na razie nic głośno nie mówię. Jedna rozmowa w poniedziałek, od której może wiele zależeć (szkoda, że Tuba’03 jest w tym czasie, ale mówi się trudno). Pożyjemy, zobaczymy.

Comments are closed.